Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Producenci pod presją kosztów, zmienności i cyfrowych zaległości

ZARZĄDZANIE

Producenci pod presją kosztów, zmienności i cyfrowych zaległości

W kwietniu produkty wytwarzane przez firmy produkcyjne drożały najszybciej od 4 lat – wynika z danych S&P Global PMI.[1] To efekt kilku niekorzystnych czynników: wojny na Bliskim Wschodzie, rosnących cen energii i pracy, a także zmiennego popytu, z czym część firm sobie nie radzi m.in. ze względu na opóźnienia w cyfryzacji.


Data publikacji: 25.05.2026

Data aktualizacji: 25.05.2026

Podziel się:

Zgodnie z danymi S&P Global PMI, polski przemysł dotkliwie odczuwa skutki inflacyjne związane z wojną na Bliskim Wschodzie. W sezonowo skorygowanym wskaźniku kosztów produkcji nastąpił największy dwumiesięczny skok wartości w całej osiemnastoletniej historii badań – od lutego wzrósł aż o ponad 17 punktów. Siłą rzeczy poskutkowało to tym, że producenci musieli przerzucić koszty swoich wyrobów na klientów w najszybszym tempie od 2022 roku. W tym przypadku miesięczny wzrost był drugim pod względem wielkości, jaki kiedykolwiek został odnotowany przez agencję.

Zmienność jako nowy standard

Największym obciążeniem dla produkcji pozostaje presja związana z cenami energii. Kluczowym wyzwaniem dla przemysłu nie są jednak wyłącznie same podwyżki, lecz przede wszystkim utrzymująca się zmienność na rynku energii i trudności w przewidywaniu kosztów operacyjnych.

Jak wynika z raportu ABB „End-to-End Energy Intelligence. Closing the Efficiency Execution Gap”, energia odpowiada średnio za 25,4% kosztów operacyjnych przedsiębiorstw przemysłowych. W branżach energochłonnych udział ten jest jeszcze wyższy – sięga 55% w chłodnictwie, 47% w HVAC i 44% w metalurgii. Oznacza to, że nawet niewielkie wahania cen energii mogą dziś istotnie wpływać na rentowność produkcji, poziom marż oraz finalne ceny produktów. Eksperci dostrzegają na horyzoncie jednak znacznie więcej wyzwań, z którymi mierzą się producenci.

Tradycyjne zarządzanie produkcją już nie działa

Na rosnące koszty wpływa także malejący popyt. Wskaźnik PMI wyniósł w kwietniu 48,8 proc, a produkcja uległa zmniejszeniu po raz jedenasty w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W tej sytuacji producenci muszą podnosić ceny, żeby zrekompensować straty. Dodatkowo jest im coraz trudniej funkcjonować w środowisku, w którym wahania popytu są znaczące – ten czynnik też ma wpływ na koszt produkcji.

Tradycyjne harmonogramy produkcyjne były budowane w systemach ERP w oparciu o uśrednione czasy operacji i historyczne dane. Zakładały one pełną dostępność i brak ograniczeń. W warunkach stabilnego rynku to działało. Dziś, gdy sytuacja zmieniła się diametralnie, wiele firm nie radzi sobie z zmiennością popytu. Tutaj mszczą się zapóźnienia technologiczne. Firmy, które nadal opierają harmonogramowanie produkcji na arkuszach kalkulacyjnych i rozproszonych danych, mają trudność z efektywnym wykorzystaniem zasobów i szybkim dostosowaniem produkcji do sytuacji rynkowej. –  zwraca uwagę Aleksander Faleńczyk, dyrektor sprzedaży, systemy dla produkcji z PSI Polska.

Możliwość szybkiej reakcji ma szczególne znaczenie w przypadku, gdy fabryki – tak jak miało to miejsce w ubiegłym miesiącu – intensyfikują gromadzenie materiałów ze względu na wydłużony czas realizacji zamówień

Selektywne inwestycje

Jak wynika z danych GUS Główny Urząd Statystyczny, z rozwiązań takich jak AI, IoT, Big Data czy chmura korzysta obecnie nie więcej niż 45 proc. firm produkcyjnych.[1]

Opóźnienie cyfrowe widać także na poziomie inwestycji w robotyzację. Według danych Ministerstwa Finansów, w 2024 r. wartość odliczeń z tytułu ulgi na robotyzację wyniosła 213 mln zł. To niemal trzy razy więcej niż w 2022 r, ale blisko dwa razy mniej niż rok wcześniej. Równolegle rosła liczba podatników CIT korzystających z ulgi – z 192 w 2022 r. do 304 w 2024 r.

Chociaż wartość odliczeń z tytułu ulgi na robotyzację wskazuje na zwiększenie inwestycji, to jednocześnie liczba firm, które z skorzystały z tego instrumentu podatkowego pozostaje niewielka. Niepokoi też sezonowość inwestycji. Różnice rdr są niemal dwukrotne, co pokazuje, że inwestycje realizują przede wszystkim duże firmy, które realizują kapitałochłonne projekty. Tymczasem z punktu widzenia gospodarki potrzebne jest pobudzenie inwestycji w sektorze MŚP, który jest technologicznie opóźniony, a jednocześnie ma dominujący wpływ na PKB – analizuje Łukasz Radosz, ekspert ds. ulg proinnowacyjnych, Euro-Funding Polska.

 

Niedobór specjalistów blokuje innowacje

Nie można zapominać, że cyfryzacja to jedno, a jej utrzymanie to kwestia dużo bardziej zawiła, bo wymagająca dostępu do wykwalifikowanych specjalistów z zakresu IT, których w firmach często brakuje.

Z naszych badań wynika, że deficyt kompetencji IT jest zjawiskiem, które odczuwa ponad połowa polskich firm i branża produkcyjna nie jest od tego wyjątkiem. Patrząc na całokształt sytuacji jaka panuje w przemyśle nie można tego problemu dłużej bagatelizować – ostrzega Anna Stanek, Head Of Growth ze Scalo. Przedsiębiorcy potrzebują nowych strategii zatrudnienia, otwarcia się na elastyczne metody współpracy jak freelance czy outsourcing.

Branża produkcyjna stanie na nogi w rok?

Choć warunki są trudne, nie oznacza to, że rodzimy przemysł znalazł się w permanentnym kryzysie, bowiem respondenci S&P w dłużej perspektywie spoglądają na najbliższe 12 miesięcy z optymizmem. Tym bardziej, że według GUS w przypadku produkcji sprzedanej w I kwartale br. w skali roku odnotowano wzrost w sektorach: dóbr związanych z energią – o 7,3 proc., dóbr inwestycyjnych – o 6,5% oraz w dóbr konsumpcyjnych nietrwałych – o 2,8 proc.

Zobacz również


Przeczytaj