Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Nadchodzi „era wydajności”

ZARZĄDZANIE, INTELIGENTNE TECHNOLOGIE

Nadchodzi „era wydajności”

Przemysław Ozga i Marek Loos rozmawiają z Gianem Paolem Bassim, starszym wiceprezesem ds. innowacji dla rynku masowego i doświadczeń klientów w firmie Dassault Systèmes, na temat powszechnego wdrażania sztucznej inteligencji, jej infrastruktury, dużych modeli językowych, innowacji, roli start-upów, demokratyzacji przełomowych technologii oraz bezpieczeństwa cyfrowego.


Data publikacji: 15.09.2026

Data aktualizacji: 15.09.2026

Podziel się:

Marek Loos: Podczas sesji otwierającej tegoroczną konferencję 3DEXPERIENCE World powiedział pan, że sztuczna inteligencja jest i pozostanie jedynie narzędziem w rękach człowieka. Czy uważa pan, że to założenie może ulec zmianie w przyszłości?

Gian Paolo Bassi: Nie, nie sądzę, aby miało to ulec istotnej zmianie – sztuczna inteligencja nie jest twórcą samym w sobie. Ostatecznie źródłem technologii i innowacji jest i pozostanie ludzka pomysłowość. Z definicji technologia nie może być ludzka, jest czymś stworzonym przez ludzi, aby służyć konkretnym celom i zadaniom. Dzisiaj widzimy wiele rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, przykładem są choćby pojazdy autonomiczne, ale systemy te nadal działają w ramach określonych przez ludzi celów i parametrów. Sztuczna inteligencja może usprawnić sposób, w jaki pracujemy i wprowadzamy innowacje, ale ludzka kreatywność i intencje pozostają w centrum tego procesu.

Czym więc jest obecnie sztuczna inteligencja?

To prawdziwa rewolucja technologiczna, porównywalna z pojawieniem się Internetu. Podobnie jak każde przełomowe osiągnięcie technologiczne, niesie ona ze sobą zarówno szanse, jak i zagrożenia. Ostatecznie ludzie mogą wykorzystać każde narzędzie i w dobrym, i w złym celu. W historii potwierdzają to przykłady Internetu, a także wielu innych technologii. Jestem jednak przekonany, że bilans będzie pozytywny. Systemy oparte na sztucznej inteligencji już teraz wspierają proces podejmowania decyzji w wielu obszarach, a w niektórych wypadkach same decydują, ale w ramach określonych parametrów. Na przykład pojazdy autonomiczne nieustannie oceniają swoje otoczenie i decydują, czy zatrzymać się, zwolnić, czy przyspieszyć. Oczywiście systemy te mogą popełniać błędy, podobnie jak ludzie. Najważniejsze jest to, że w ogólnym ujęciu sztuczna inteligencja ma potencjał, by uczynić procesy bezpieczniejszymi, wydajniejszymi i skuteczniejszymi. Dlatego postrzegam ją jako jedną z technologii definiujących naszą epokę.


Ostatecznym źródłem technologii oraz innowacji jest i pozostanie ludzka pomysłowość.


Przemysław Ozga: Zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, takie jak duże modele językowe*, często udzielają różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Czasami dostosowują swoje odpowiedzi do osoby zadającej pytanie, np. po to, by jej nie urazić. Czy to nie problem?

Moim zdaniem, na tym polega siła różnych rodzajów sztucznej inteligencji – udzielają one różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Sposób myślenia inżynierów opiera się na ciekawości, a ograniczeniem jest czas. Cechą charakterystyczną inżynierów jest to, że rozwiązują ten sam problem na różne sposoby, aby osiągnąć optymalizację, która jest dla nich prawdziwą obsesją.

P.O.: Jaka jest różnica między inżynierami a naukowcami?

Moim zdaniem, inżynierowie wprowadzają rzeczy w ruch przy ograniczonych zasobach. W ten sposób wyjaśniam potęgę dużych modeli językowych – potrafią one udzielać różnych odpowiedzi na to samo pytanie. W końcu nawet ta sama osoba może udzielić innej odpowiedzi na to samo pytanie w obliczu różnych okoliczności. Ważne jest również to, że duże modele językowe dostarczają odpowiedzi znacznie szybciej niż arkusze kalkulacyjne – a ta szybkość istotnie zmienia sposób podejmowania decyzji.

P.O.: Po niemal czterech dekadach nieprzerwanego wzrostu polska gospodarka znajduje się obecnie na ambitnej ścieżce prowadzącej do dołączenia do elitarnej grupy G20. Niestety, w 2024 r. przeznaczyliśmy na innowacje zaledwie 1,41 proc. PKB, podczas gdy Chiny wydały 2,68 proc., a średnia w krajach OECD wyniosła 2,7 proc. Czy dostrzega pan jakieś istotne różnice między krajami o wysokim i niskim poziomie wydatków na innowacje pod względem wykorzystania nowoczesnych technologii?

To interesujące pytanie, choć nie dostrzegam bezpośredniej korelacji między poziomem wydatków publicznych na innowacje a rzeczywistą innowacyjnością gospodarki. Jeśli spojrzymy na dane OECD, zauważymy, że Izrael przeznacza na innowacje aż 6 proc. swojego PKB i rzeczywiście powstaje tam wiele innowacyjnych rozwiązań. Jednocześnie jeśli przyjrzymy się Chinom, dostrzeżemy, że ich zgłaszane wydatki na innowacje są poniżej średniej OECD, a jednak wszyscy wiemy, jak innowacyjna jest chińska gospodarka. Korea Południowa zaś inwestuje powyżej średniej, ale poziom widocznych innowacji niekoniecznie jest proporcjonalnie wyższy. Myślę, że musimy spojrzeć na tę kwestię z innej perspektywy. Skuteczność wydatków danego kraju na innowacje zależy w mniejszym stopniu od całkowitej kwoty, a w większym od tego, kto przydziela środki i w jaki sposób są one wykorzystywane.

M.L.: Na przykład?

Spójrzmy jeszcze raz na Chiny. Tam finansowanie innowacji pochodzi w dużej mierze od państwa, które w związku z tym ma silny wpływ na to, które sektory gospodarki stają się bardziej innowacyjne. W Izraelu działa to inaczej. Tam znacznie większą rolę odgrywa finansowanie prywatne, a kapitał inwestycyjny jest rozproszony i ma tendencję do bardziej naturalnego przepływu w kierunku obszarów, w których istnieje zapotrzebowanie na nowe rozwiązania. Oczywiście w systemie kapitalistycznym zawsze są zwycięzcy i przegrani, ponieważ nie każda innowacja odnosi sukces na rynku. Dlatego analizując wydatki poszczególnych krajów na innowacje, należy brać pod uwagę procent PKB przeznaczony na ten cel, źródło pochodzenia środków oraz sposób ich alokacji. Francja wydaje więcej na innowacje niż Polska, a mimo to polska gospodarka wydaje się bardziej innowacyjna w niektórych obszarach przemysłowych niż francuska. Posiadacie ogromny potencjał przemysłowy.

Kluczową kwestią nie jest więc sam kapitał, lecz sposób myślenia – zdolność do wyobraźni, czerpania inspiracji oraz osiągania lepszych wyników przy mniejszych zasobach. Chodzi również o posiadanie wizji przyszłości. Spędziłem trochę czasu zarówno w Niemczech, jak i w Polsce i dostrzegłem wyraźne różnice w podejściu do industrializacji oraz w determinacji, z jaką się ją realizuje. To właśnie m.in. dlatego Polska w coraz większym stopniu staje się centrum produkcyjnym Europy.

M.L.: Podczas konferencji 3DEXPERIENCE World Pascal Daloz, dyrektor generalny Dassault Systèmes, oraz Jensen Huang, założyciel i dyrektor generalny firmy NVIDIA, ogłosili plany wspólnego stworzenia globalnej infrastruktury sztucznej inteligencji. Czym ma być ta infrastruktura, jak będzie funkcjonowała i czemu będzie służyła?

Sztuczna inteligencja stanowi w pewnym sensie drugą – po Internecie – falę innowacji, mającą ogromny wpływ na życie i pracę każdego z nas. Aby Internet mógł funkcjonować, potrzebna jest infrastruktura komunikacyjna. Podobnie sztuczna inteligencja wymaga centrów danych zapewniających dostęp do potężnej mocy obliczeniowej.

Obecnie Internet oferuje już nieograniczone możliwości rozwoju nawet w bardzo odległych zakątkach świata, pod warunkiem dostępu do sieci, który zapewniają kable, nadajniki, światłowody, satelity i tak dalej. W podobny sposób dostęp do sztucznej inteligencji stanie się łatwy i powszechny. Wymaga to jednak innego rodzaju infrastruktury, opartej na obliczeniach o wysokiej wydajności i centrach danych. To jest przyszłość, którą trzeba budować już dziś. Już teraz obserwujemy start-upy pracujące nad kolejnymi generacjami sztucznej inteligencji, które w coraz większym stopniu ograniczą konieczność tworzenia od podstaw każdego modelu lub rozwiązania. Obecnie wdrożenie złożonych systemów może trwać lata i kosztować miliardy dolarów. Jeśli weźmie się pod uwagę, ile wariantów produktów fizycznych lub cyfrowych trzeba opracować, zanim cokolwiek trafi do produkcji, liczba ta nadal jest bardzo duża. Skalowalna infrastruktura sztucznej inteligencji, oparta na ogromnych zasobach obliczeniowych i środowiskach danych, pozwoli ograniczyć konieczność wielokrotnego tworzenia modeli, przejść w kierunku wirtualizacji i ostatecznie przyspieszyć wdrażanie produktu przy jednoczesnym obniżeniu jego kosztów.


Miarą sukcesu narodu w dziedzinie innowacji jest nie tylko kapitał, ale także wyobraźnia i wizja przyszłości.


P.O.: Być może właśnie w ten sposób infrastruktura sztucznej inteligencji przyczyni się do nadejścia „nowej ery obfitości”? Koncepcja ta odnosi się do przewidywanej przyszłości, rozpoczynającej się mniej więcej w połowie lat 20. XXI w. i rozciągającej się aż do lat 40. XXI w, w której sztuczna inteligencja, robotyka i zaawansowane technologie radykalnie obniżą koszty towarów, energii i usług, potencjalnie oddzielając przetrwanie ludzkości od tradycyjnej pracy. Czy taki model gospodarczy jest w ogóle możliwy?

Nie jestem pewien, czy „obfitość” to właściwy kierunek. Pierwsze pytanie brzmi: co właściwie rozumiemy pod pojęciem obfitości? W końcu na świecie wciąż panuje głód, niedożywienie i choroby. Wciąż wydobywamy surowce i generujemy zanieczyszczenia. Nie sądzę, by to wyzwanie można było rozwiązać za pomocą obfitości, ale raczej przez zrównoważony rozwój i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Nadchodzi „era wydajności” – koncepcja, która ma strategiczne znaczenie dla firmy Dassault Systèmes. W tym ujęciu sztuczna inteligencja jest jednym z narzędzi wspierających ten cel. Może pomóc w identyfikacji lepszych materiałów do konkretnych zastosowań, optymalizacji procesów lub umożliwieniu ponownego wykorzystania produktów. Pozostaje jednak tylko narzędziem.

Jednocześnie istnieje szersza wizja tego, jak przejść od przemysłu 4.0 do 5.0 [koncepcję przemysłu 5.0 szczegółowo wyjaśniamy w wywiadzie w numerze 2/2025, również z Gianem Paolem Bassim). Sztuczna inteligencja może oczywiście odegrać ważną rolę w tej transformacji, ale główny nacisk kładziony jest na połączenie technologii ze zrównoważonym rozwojem i z tworzeniem wartości zorientowanym na człowieka. Przyszłość, jaką sobie wyobrażamy, opiera się na zrównoważonym rozwoju, co wiąże się z większą produkcją lokalną i krótszymi łańcuchami dostaw. W tym sensie celem nie jest „obfitość”, którą mam skłonność kojarzyć z konsumpcjonizmem, ale raczej zrównoważony rozwój. Podobnie wolę nie skupiać się na pojęciu „jakość” w oderwaniu od realiów, ale raczej na „rozdziale szans”. Jeśli uda nam się zapewnić przystępną cenowo i bezpieczną energię na całym świecie, zwłaszcza w regionach rozwijających się, będziemy świadkami daleko idących zmian. Małe przedsiębiorstwa będą się rozwijały, a wraz z nimi innowacyjne myślenie i przedsiębiorczość.

P.O.: Co konkretnie robi firma Dassault Systèmes, aby „demokratyzować” najnowsze przełomowe technologie, które tworzy np. w krajach takich jak Polska?

Jesteśmy zaangażowani w uwalnianie ludzkiej kreatywności, przedsiębiorczości i innowacyjności. Dlatego wspieramy start-upy. Wierzymy, że technologia nie może stać się barierą dla ludzkiej kreatywności. Powinna być raczej czynnikiem umożliwiającym równe szanse i dostęp do innowacyjności. Dlatego zapewniamy nie tylko technologie, ale także inspiracje i wskazówki. Wspieramy start-upy w kształtowaniu ich drogi rozwoju, zarówno przez wsparcie finansowe, jak i przez edukację oraz mentoring. Postrzegamy siebie jako partnera pomagającego im osiągnąć sukces. Jednocześnie ważne jest, aby zdawać sobie sprawę, że energia, pasja i wizja pochodzą od samych założycieli start-upów. Bez prawdziwej pasji założyciel nie odniesie sukcesu.

Pomagamy również start-upom w nawiązywaniu kontaktów z szerszymi ekosystemami finansowymi i przemysłowymi, ściśle współpracując z naszymi partnerami. W tym zakresie dysponujemy bogatą ofertą dla małych i średnich przedsiębiorstw, wspierając je w przejściu na przemysł 5.0, który koncentruje się na zrównoważonym rozwoju. Dlaczego ci mali? Ponieważ statystyki nieustannie pokazują, że wiele najbardziej innowacyjnych rozwiązań powstaje właśnie w takich firmach. Naszym zdaniem, wsparcie dla nich to nie tylko kwestia finansowania, ale przede wszystkim długoterminowe partnerstwo. Za pośrednictwem programu SOLIDWORKS, należącego do Dassault Systèmes, pomagamy około pięciu tysiącom start-upów na całym świecie, zapewniając im dostęp do technologii, wiedzy specjalistycznej, sieci kontaktów, inkubatorów, a w niektórych wypadkach nawet do fizycznych przestrzeni – wszystko bezpłatnie. Co więcej, zapraszamy przedsiębiorców do naszych laboratoriów. Jesteśmy sponsorem Fundacji FabLab oraz członkiem założycielem nowego Centrum Doskonałości dla FabLabów tutaj, w Cambridge. Tworzymy FabLaby na całym świecie – m.in. w Patagonii, Nepalu i Afryce Środkowej. W ten sposób budujemy coś, co nazywam ekosystemem innowacji.

Prowadzimy również programy wspierające rozwój umiejętności studentów. Naszym celem nie jest jedynie dostarczanie im narzędzi, ale pomoc w budowaniu kompetencji, które umożliwią długoterminowy sukces w pracy. Wielu z tych studentów staje się później ambasadorami SOLIDWORKS, propagując nie tylko samą technologię, ale także wartości, które za nią stoją.

P.O.: Czas wprowadzenia produktu na rynek może oznaczać zmianę paradygmatu dla firm produkcyjnych – zmianę, której nikt nie może zignorować. W jaki sposób firmy mogą bezpiecznie wprowadzać nowe produkty na rynek, zachowując jednocześnie wysoką jakość i zapewniając cyberbezpieczeństwo swoich wrażliwych danych?

Uważam, że czas wprowadzenia produktu na rynek nie jest już jedynym, a nawet najważniejszym czynnikiem. W ciągu ostatnich piętnastu lat każda branża stała się znacznie wydajniejsza. Nowy model pojazdu można stworzyć – od projektu do wprowadzenia na rynek – w zaledwie osiemnaście miesięcy. System produkcji samolotów Boeing np. uległ ogromnemu przyspieszeniu dzięki przejściu z dziewięćdziesięcioprocentowej produkcji własnej w Seattle na siedemdziesięcioprocentową produkcję zlecaną na zewnątrz, co niebywale skróciło cykle dostaw. Tak więc prawdziwym wyzwaniem jest nie tylko time-to-market, ale także route-to-market – czyli sposób, w jaki produkty są projektowane, opracowywane i wdrażane do produkcji przemysłowej w całym łańcuchu wartości. Moim zdaniem, jest to obecnie bardziej istotny paradygmat.

Jeśli chodzi o kwestię bezpiecznego wprowadzania produktów na rynek, uważam, że osiągnęliśmy punkt zwrotny. W samej firmie SOLIDWORKS ponad dwa tysiące osób nieustannie zajmuje się bezpieczeństwem cyfrowym, monitorując nasze systemy przez całą dobę. W pełni zdajemy sobie sprawę, że oferując rozwiązania oparte na chmurze, musimy zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa cyfrowego. Jednocześnie wiemy, że żaden system na świecie nie zagwarantuje stuprocentowej ochrony przed cyberatakami. Obecnie własność intelektualna jest narażona na większą presję niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego budujemy cyfrową odporność, łącząc sprzęt, oprogramowanie i strategię. Wymaga to znacznych i ciągłych inwestycji.

Jednym z najpoważniejszych współczesnych zagrożeń jest oprogramowanie ransomware. Ataki te szyfrują systemy i dane, a następnie żądają zapłaty w zamian za przywrócenie dostępu. Mogą one całkowicie sparaliżować działalność firm, a w niektórych wypadkach nawet doprowadzić do bankructwa. Znam organizacje, które nie były w stanie kontynuować działalności po takich atakach. Kwestie cyberbezpieczeństwa nabrały szczególnego znaczenia podczas pandemii COVID-19, kiedy zdalna komunikacja z pracownikami i klientami stała się niezbędna dla ciągłości działania. Praca zdalna musiała również zapewniać taki sam poziom wydajności, jak praca w biurze.

Uważam, że zakrojona na szeroką skalę inwestycja firmy SOLIDWORKS w bezpieczeństwo cyfrowe była jedną z najważniejszych decyzji strategicznych w historii firmy. Dziś czerpiemy z niej ogromne korzyści. Jednocześnie wiele firm wciąż nie docenia, jak bardzo narażona na cyfrowe zagrożenia jest ich własność intelektualna.

M.L., P.O.:Miejmy nadzieję, że świadomość w tej dziedzinie będzie nadal rosła. Dziękujemy za rozmowę

Przemysław Ozga

redaktor naczelny
Production Manager

Twórca i właściciel marki "Production Manager". Ekspert z zakresu mediów branżowych. Zwolennik i promotor szerzenia wiedzy o metodach zarządczych oraz najnowszych technologii wspierających wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw działających w Polsce i Europie. Organizator ogólnopolskich konferencji z cyklu Production Manager.

Zobacz również


Przeczytaj